Demotywatory

Źródło:

Historia :

Na początku była wojna. Najpierw pierwsza, potem druga. Lud, jak to lud – zaangażowany, przejęty, czy też zmotywowany do obrony własnego, bądź atakowania cudzego kraju jest zazwyczaj rok, góra dwa lata. Trzeba było coś wymyślić by ludzie pamiętali, że o coś walczą. Na ścianach i murach miast zaczęły pojawiać się plakaty, na których był zazwyczaj, żołnierz, bądź symbol ojczyzny, a temu obrazowi towarzyszyło  hasło motywujące do walki.

Minęło kilka lat, druga wojna się skończyła, za to rozpoczęła się zimna. Walka przeniosła się na grunt ideologiczny, czy też, za żelazną kurtyną, ideologiczno-pracowniczo-wytwórczy.

Po kilkudziesięciu latach stosunki między adwersarzami ociepliły się, więc i zimna wojna straciła swoją rację bytu. Jednak natura nie znosi pustki, więc znalazł się wróg wewnętrzny, którym stały się własne słabości; właściwie były to słabości, o których ludzie nie mieli pojęcia, ale pracodawcy, szczególnie w wielkich korporacjach, mieli doskonałą świadomość, że wytyczanie wygórowanych celów pracownikom prowadzi do osiągania przez firmy większych zysków. Wtedy właśnie obraz ojczyzny zastąpił oddziałujący na mózgoczaszkę obraz czegokolwiek, co można byłoby określić jako „being awesome”, czego nie da się dobitniej przetłumaczyć niż „bycie zajebistym” , czyli tzw. motywatory.

I w tym miejscu historia zmienia swój bieg o 180 stopni. W 1998 roku firma Despair Inc. postanowiła zarabiać na tym, że motywatory zaczęły ludzi po prostu wkurzać, bo motywatory kiedyś były niezłym biznesem – nikt przecież wtedy ich nie zamieszczał w internecie, tylko były sprzedawane jako plakaty w oprawach . I tak narodziły się demotywatory.

Despair Inc. zarobiła krocie, jednakże demotywatory,  jako twór uderzający w szeroko rozumiany system, potrzebowały medium, które byłoby najbardziej odcięte od tegoż. I tu w tej historii pojawia się internet.

WIĘCEJ (kliknij poniżej)


W pewnym momencie nastąpiła internetowa eksplozja demotywatorów. Stały się głównym nośnikiem, źródłem, przetwornikiem i odnośnikiem zarówno internetowych meme jak i mądrych i głupich, śmiesznych i poważnych, sensownych i bezsensownych myśli ludzi z całego świata.

Nie ma co prawić morałów na temat demotywatorów, czy też  szczegółowo analizować ich struktury, bo przecież  teraz w chodzi w nich głównie o to żeby się po prostu pośmiać.  I dobrze!

pk








    • online
    • Grudzień 21st, 2009

    Dzieki za ciekawe informacje

  1. No trackbacks yet.